
Sezon ślubny 2015 zamknięty. Selekcje, zdjęcia, obróbka, albumy, rozmowy klientami, nauka nowych rzeczy i szkolenia to pochłonęło sporo czasu. Wszystko zaczyna się na spokojnie, a kończy w zawrotnym tempie. Dodatkowo moja przeprowadzka z Chojnic do Tczewa mimo, że była szybką decyzją to nie zakłóciła realizacji ślubów w moim rodzimym mieście. Nawet bym powiedział, że z miłą chęcią powracałem właśnie tam, gdzie zaczęła się moja przygoda z fotografią ślubną.
Wyobraźcie sobie, że jest ciepły sierpniowy dzień. Już podczas trasy Tczew - Chojnice czułem moc promieni słonecznych. To chyba jest dobry znak przed ślubem - pomyślałem. Niebo wówczas było błękitne, gdzieniegdzie tylko wyłaniały się małe chmurki. Taki dzień wybrali sobie na ślub Monika i Mateusz. Wymarzona pogoda na powiedzenie sobie TAK. Już od samego początku widać było w ich oczach i gestach lekkie zdenerwowanie. Lecz to nie pozwoliło zakłócić pięknej ceremonii ślubnej oraz wspaniałego wesela. Byłem zdumiony jak Monika i Mateusz patrzą na siebie w kościele, jak trzymają się za ręce. To wspaniale jeśli można pracować z ludźmi, którzy podczas przysięgi nie odrywają od siebie wzroku. Wyjście z kościoła, rzucanie ryżem na szczęście wspaniała ślubna tradycja. Lecz to co najbardziej utkwiło mi w pamięci to ich wspólny pierwszy taniec. Otoczeni w kręgu rodzinnym i przyjaciół, nowożeńcy ponownie wpatrzeni w siebie z uśmiechem na twarzy. Tańczyli jakby byli tylko w tej chwili sami, tylko dla siebie. Pięknie! Tak tylko można to nazwać to co widziałem i miałem okazję fotografować. Dodam, że ślub odbył się w Kościele Gimnazjalnym, a wesele w Gościńcu w Chojnicach.
Pozostaw komentarz.